Robert Doll – kolejna nawiedzona lalka.

Najbardziej przerażająca, nawiedzona lalka? Annabelle? Nope. Poznajcie Roberta. Aktualnie przechowywany za szybą, w muzeum w Key West, nadal daje znać o swojej mrocznej stronie.

Zdjęcie: atlasobscura.com

Niewinne początki

 

Był przełom XIX i XX wieku, kiedy do domu pod adresem 534 Eaton Street w Key West wprowadził się Thomas Otto wraz ze swoją rodziną. Zamożni państwo do pomocy zatrudniali afrykańską służbę, która była przez nich źle traktowana.

Jednej ze służących przypadła rola opiekowania się synem małżeństwa – Robertem Eugene zwanym przez domowników Gene. Pech chciał, że pani domu przyłapała ją kiedyś na praktykowaniu czarnej magii. Wściekła zarządziła natychmiastowe wyrzucenie służącej z pracy. Jednak kilka godzin wcześniej służąca podarowała małemu chłopcu zrobioną własnoręcznie lalkę.

Zabawka mierzyła nieco ponad metr wysokości, wypełniona była słomą, miała ludzkie włosy i oczy z czarnych kamyczków. Wyglądem ponoć miała przypominać samego Roberta Eugene’a. Uradowany z prezentu chłopiec szybko polubił nową zabawkę. Ubrał ją w swoje rzeczy (strój na wzór amerykańskiego oficera marynarki wojennej) i nawet nazwał swoim imieniem. Odtąd lalka Robert stała się nieodłącznym towarzyszem małego chłopca.

Lalka Robert w natarciu

Przyjaźń Gene z nową zabawką umacniała się z roku na rok. I choć na początku wydawała się ona zwykłą, szmacianą lalką, z czasem zaczęła dawać upust swoim dziwnym i nieracjonalnym działaniom. Pierwszą dużą, bardzo niepokojącą wskazówką, że coś niezwyczajnego skrywa w sobie ta lalka, była noc, kiedy 10-letni Gene nagle się obudził i ujrzał siedzącego na końcu jego łóżka, wpatrującego się w niego Roberta.

Chwilę później matkę chłopca obudziły jego krzyki z wołaniem o pomoc oraz dźwięki przewracanych mebli w sypialni syna. Przerażony Gene prosił, aby go ratować. Kiedy kobiecie udało się dostać do pokoju syna, ujrzała go przestraszonego, stojącego na środku pokoju wśród porozrzucanych rzeczy i poprzewracanych mebli. Natomiast lalka Robert siedziała spokojnie na skraju łóżka. Jedynymi słowami, jakie zdołał wypowiedzieć Gene, było zdanie „Robert to zrobił” – wypowiadane później wielokrotnie w każdej sytuacji, w której stało się coś dziwnego, tajemniczego, niedającego się racjonalnie wytłumaczyć. Zaskakujące i niewytłumaczalne zjawiska z lalką Robertem nie skończyły się na tym jednym przypadku.

Rodzice Gene’a często słyszeli, jak ich syn rozmawia z lalką w swoim pokoju, lecz głos, który mu odpowiadał nie był głosem naśladowanym przez małego chłopca. Ton głosu Gene’a często wyrażał strach, zaś drugi, niezidentyfikowany charakteryzował się wyraźną postawą roszczeniową. Z czasem niepokojące odgłosy i wydarzenia przybierały na sile. Służba donosiła o dziwnych krzykach niewiadomego pochodzenia oraz chichotach w środku nocy. W posprzątanych pokojach ktoś robił bałagan, rozbijały się wazony, znikały różne rzeczy, a w różnych kątach domu można było znaleźć zdewastowane lalki Gene’a.

Sąsiedzi państwa Otto donosili o tym, że widywali w oknach domu lalkę, która przemieszczała się po rezydencji w czasie nieobecności gospodarzy. Gene cały czas powtarzał, że wszelkie wydarzenia są dziełem Roberta, lecz nikt nie chciał mu uwierzyć.

W dorosłym świecie

Eugene nigdy nie pozbył się lalki Roberta. Jedna z historii mówi o tym, że gdy w domu państwa Otto zaczęły się dziać przerażające rzeczy, ciotka chłopca radziła rodzinie jak najszybsze pozbycie się tej zabawki.Ostatecznie ponoć zabrała ją ze sobą i schowała na strychu swego domu.

Kilka dni później znaleziono ją martwą, a rodzina Gene’a zabrała ponownie lalkę do siebie.

Dorosły już Eugene po śmierci rodziców nadal mieszkał w ich domu ze swoją ulubioną lalką z dzieciństwa. Kiedy poślubił Anne, ta nie ukrywała braku sympatii dla zabawki. Na sam jej widok czuła przeszywające ciało dreszcze. Ostatecznie Gene uznał, że lalka potrzebuje osobnego pomieszczenia, więc żeby usunąć ją z oczu żony, umieścił zabawkę w pokoju na piętrze.

Długo nie trzeba było czekać na „bunt” lalki. Goście odwiedzający Eugene’a i Anne donosili o niepokojących odgłosach słyszanych z piętra budynku. Były to np. kroki na poddaszu, przerażające chichoty oraz dźwięki upadających przedmiotów.

Jednak sprawa lalki Roberta stała się dla młodych państwa Otto poważna, gdy mieszkające w sąsiedztwie dzieci skarżyły się na to, iż lalka staje w oknie pokoju, kiedy one idą do szkoły i szyderczo się z nich śmieje. Zaniepokojony taką sytuacją Gene postanowił zamknąć Roberta na strychu. Jakież było jego zdziwienie, gdy kilka dni później zastał lalkę w jej wcześniejszym pokoju, stojącą przy oknie.

Ponowne zamykania i ucieczki ze strychu powtarzały się kilkukrotnie…

Anne ponoć nie była w stanie wytrzymać takiej sytuacji. Nienawidziła tej dziwnej lalki do tego stopnia, że prawdopodobnie oszalała na jej punkcie, a sama obsesja była bezpośrednią przyczyną jej śmierci.

Nowe obiekty terroru

Robert Eugene Otto zmarł w 1972 roku. Dom szybko znalazł nowych właścicieli. Ich dziesięcioletnia córeczka początkowo bardzo się ucieszyła, gdy znalazła lalkę Roberta na strychu. Jej radość nie trwała jednak długo. Już pierwszej nocy w nowym domu rodzinę obudził krzyk małej dziewczynki. Przerażona mówiła rodzicom, że znaleziona na strychu zabawka żyje i chce ją zabić.

Rodzina długo nie pomieszkała w nowo zakupionym domu. Lalka Robert ostatecznie trafiła za szklaną szybę do East Martello Museum w Key West. Pracownicy muzeum do dziś donoszą o jej dziwnych zachowaniach.

Lalka Robert ponoć sama zmienia pozycje, stuka ręką w szybę, zmienia wyrazy twarzy, a nawet od czasu do czasu wydaje z siebie demoniczny śmiech. Tajemnicze i przerażające doświadczenia z tą zabawką miewają także odwiedzający muzeum, którzy bez przedstawienia się i proszenia Roberta o zgodę próbują robić mu zdjęcia.

Aparaty fotograficzne, kamery i telefony w pobliżu gabloty przestają nagle działać, by po odejściu od niej wrócić do normy. Ci, którym udało się zrobić zdjęcie lalce, uprzednio nie informując jej o tym, często wracają do muzeum ze spisanymi na kartce przeprosinami i prośbą o przebaczenie, ponieważ po opuszczeniu muzealnych bram dopadła ich kara.

Przez kilkanaście lat Robert był oskarżany m.in. o wypadki samochodowe, rozstania, rozwody, choroby, kradzieże, a nawet śmierć bliskiej osoby. Do dziś tak naprawdę nie wiadomo, czy Robert został przeklęty, czy działa w nim czarna magia, czy może duch zmarłego? Jedno jest pewne – goście odwiedzający muzeum muszą zachowywać się wyjątkowo grzecznie, bo inaczej ta tajemnicza lalka na ich własnej skórze udowodni swoją aktywność.

źródło: paranormalne.pl

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *